Prawidłowość w rozwoju państw, in: Prawda, nr 8,
11.2.1884, s. 88-89
Najważniejszem i najtrudniejszem do rozwiązania
zagadnieniem socjologii jest: czy w rozwoju ustrojów politycznych da się wykazać
jakaś prawidłowość? czy „życie“ państw tak samo podlega stałym prawom, jak życie
organizmów? Bo oczywiście, gdzie niema takiej prawidłowości, niemożliwą jest
umiejętność. Kwestyą tą zajmowali się już mędrcy starożytności; jedni porównywali
życie państw z życiem istot organicznych, inni, jak
Arystoteles,
poczynili pewno spostrzeżenia co do prawidłowego przejścia jednej formy rządu w
inną. Tak np. uderzyło
Arystotelesa
zjawisko częste, że monarchie przekształcały się łatwo na możnowładztwa
(oligarchie), te zaś znowu ha gminowładztwa (demokracye), któro znowu powracały do
jedynowładztwa. W nowszych czasach przewroty polityczne we Francyi, kilkakrotne
następujące po sobie przemiany monarchii w rzeczpospolite a tych znowu w cezaryzm,
zdawały się. stwierdzać spostrzeżenie
Arystotelesa.
Tymczasem luźne to spostrzeżenia nie mogły służyć za podstawę ścisłych teoryj
naukowych, zwłaszcza że w innjrch krajach przekształcenia polityczne innemi szły
drogami.
Kwestya prawidłowości rozwoju państw nie może być
rozstrzygniętą na podstawie obserwacyi przemian
form rządu,
bo to są najczęściej tylko pozorne i nie dotyczą
istoty
rzeczy. Czy np. na czele Francyi stoi prezydent rzeczy pospolitej, czy też cesarz
Napoleon, to nie koniecznie musi pociągnąć za sobą zmianę istoty rządu.
Jedynowładztwo może istnieć tak dobrze w monarchii absolutnej, jak w monarchii z
całym aparatem parlamentarnym, a przeciwnie możnowładztwo może kwitnąć pod pozorem
mo
89
narchii absolutnej, jako też śród form konstytucyjnych. Nareszcie
pod formą gminowładztwa i plebiscytów istnieć może najgorszy despotyzm i cezaryzm.
Teorya polityczna więc błądzi tak długo, dopóki na zasadzie
tych pozornych i formalnych zmian chce odkryć prawidłowość w rozwoju państw. Ażeby
dojść do tego celu, ażeby znaleść ostateczną formułę, najogólniejsze prawo rozwoju
państw, nauka wcale inną musi obrać drogę, nie zważać na czcze formy i pozory, ale
starać się dotrzeć do jądra rzeczy.
Wiemy już, że państwa wszędzie i zawsze składają się z
różnorodnych żywiołów społecznych. Otóż życie państwa i rozwój jego nie są niczem
innem, jak nieustaunym szeregiem przemian i zjawisk, następujących po sobie wskutek
działania i przeciwdziałania wzajemnego tych żywiołów.
Jeżeli więc uda się wyrazić je ogólnie, to jest, jeżeli zdołamy w nich dostrzedz
ogólne typy, wszędzie i zawsze powtarzające się, jeżeli
następnie dla stosunku ich wzajemnego potrafimy wynaleść stalą formułę, że tak
powiem, matematyczną, to jest, jeżeli znajdziemy najogólniejsze prawo, według
którego wszędzie i zawsze te typowe składniki na siebie działają i postępują: wtedy
będziemy mieli w ręce klucz do zagadki prawidłowego rozwoju państw. Bo jeżeli
różnorodne żywioły społeczne państw dadzą się zredukować do niewielu form typowych,
a stosunek wzajemny owych typów da się wyrazić w ogólnem prawie – to oczywista, że
rozwój każdego państwa przedstawi nam się już tylko jako rachunek czysty, jako
operacya naukowa, w której ze znanych czynników obliczyć możemy konieczny rezultat.
Przypatrzmy się więc, czy w składowych żywiołach państw
można odkryć takie typy ogólne i czy dla wzajemnego stosunku ich do siebie da się
wynaleść ogólne prawo?
Jako organizacya władzy jednych nad drugimi każde państwo z
natury rzeczy musi się składać z panujących i opanowanych. Te dwie klasy ludności
stanowią niejako szkielet każdego państwa. Każde panowanie potrzebuje pracy
podległych. I otóż ogólne prawo, wyraża wiecznie i wszędzie zachodzący stosunek
między panującymi a opanowanymi: ci ostatni pracują nietylko dla siebie, ale
nadwyżka owoców, czy zysku ich pracy musi służyć na utrzymanie panowania. W tym
stosunku leży istota państwa, bez niego ustrój państwowy byłby niemożliwym. Ponieważ
stosunek ten jest konieczny a nadto każdy żywioł, każda klasa społeczna (czy też
stan) dąży zawsze do zajęcia stanowiska lepszego: stąd wypada, że rozwój państwowy
idzie zawsze w kierunku tych dążności i w miarę materyalnychi moralnych sił owych
poszczególnych żywiołów społecznych.
Do tego dodać należy, że w rozwoju państwo wzrasta i w
obręb swój wciąga najróżnorodniejsze pierwiastki, które odpowiednio do sił i środków
swoich zajmują najrozmaitsze stopnie w hierarchii społecznej: każdy zaś z żywiołów,
jakiekolwiek zajmuje stanowisko, zawsze dąży do opanowania innych, do obracania
zysków pracy obcych na swoje cele, przez co życie wewnętrzne państwa,
przedstawiające się nam jako bezustanna walka polityczna i ekonomiczna klas
społecznych, staje się coraz zawilsze, co wprawdzie nie usuwa prawidłowości rozwoju, ale obliczenie jej choćby tylko prawdopodobne czyni
nadzwyczaj trudnem, zwłaszcza, że na wewnętrzny rozwój państwa wpływają częstokroć
czynniki zewnętrzne.
Najprostszym będzie rozwój państwa tam, gdzie na
niewielkiem terytoryum możnowładztwo panuje nad klasą poddanych rolników i z
nadwyżki zysków pracy ich żyje. Dopóki ono zdoła utrzymać lud poddany w ciemności i
ubóstwie, dopóty panowanie spoczywać będzie na silnych podstawach, jeżeli przytem
nie będzie dopuszczało się okrucieństw i gwałtów. Ale to podstawy panowania zaczną
się naruszać w chwili, kiedy między te dwie klasy wejdzie żywioł obcy, politycznie
wolny, który posiadając inteligencyę i środki matoryalne, będzie usiłował dla siebie
wyrobić stanowisko wygodne kosztem jednych i drugich – jak to najczęściej bywa. Ten
stan bowiem średni wnet pozazdrości możno władcom monopolu
wyzyskiwania ludu, zapragnie naprzód łupem się podzielić, następnie na swoją korzyść
go zmonopolizować. Stąd wyrodzi się walka między zachwianymi w panowaniu
możnowładcami a klasą średnią, walka, w której obie strony będą się starały różnymi
sposobami pozyskać dla siebie pomoc i przymierze ludu itd.
Jest to tylko przykład ogólnikowy rozwoju państwowego.
Streśćmy rzecz samą. Z natury ludzkiej wynika, że hordy, czy szczepy ludzkie wiążą
się w ustroje społeczne przez zapanowanie jednych nad drugimi. Z natury znów tych
państw i z powstania ich wypada, że składają się zawsze i wszędzie z różnorodnych
żywiołów i szczepowych i społecznych. Z natury tych żywiołów znowu wypada, że każdy
dąży do jaknajwygodniejszego stanowiska w państwie a więc do jaknaj większego
wyzysku innych. Stąd powstaje walka ekonomiczna, która jest zarazem i polityczną, bo
środki materyalne dają w końcu prawo polityczne. Walka zaś ta zawsze i wszędzie musi
mieć i ma zawsze i wszędzie ten sam rezultat, mianowicie: zwycięstwo żywiołu
potężniejszego.
To są czynniki, składające się na rozwój państwa, a
ponieważ one zawsze i wszędzie działają jednako, bo zawsze i wszędzie według
koniecznych praw natury swej: stąd wynika, że ów rozwój jest zawsze prawidłowy, choć
dla zbyt wielkiej komplikacyi prawidłowość ta nie zawsze jasno występuje. Wykazać ją
jednak pomimo i śród najzawilszych walk najróżnorodniejszych interesów społecznych
jest zadaniem prawdziwie umiejętnego dziejopisarstwa; starać, się obliczyć ją w
przyszłym rozwoju danego państwa na podstawie danych stosunków jego wewnętrznych i
zewnętrznych, jest zadaniem umiejętnej polityki.