In case of further interest in archive documents please contact gerald.mozetic@uni-graz.at or reinhard.mueller@uni-graz.at
[home]
Komunizm, socyalizm i antysemityzm, in: Prawda, nr. 45, 29.10.1883, s 530-531.
Komunizm, Socyalizm i Antysemityzm
Ludwik Gumplowicz
530
[1]
Gdyby to ludzie raz przekonać się chcieli, że „niema nic nowego pod księżycem;” że jak natura ludzka i natura społeczeństwa są zawsze te same, tak też wynikające ze współdziałania tych dwóch czynników zjawiska społeczne zawsze te same być muszą i są. Poznanie tej prawdy podstawowej uprościłoby rozwiązanie nie jednego zagadnienia społecznego, albo lepiej mówiąc, oszczędziłoby nam może stawiania wiecznie tych samych i zawsze równie nierozwiązalnych zagadnień. Ale zdaje się , że to jest próżna mrzonka i że podobnie, jak każdy młodzian przebywa te obłedy, które od wieków popełniali jego ojcowie, również i w dziejowym pochodzie następujące po sobie pokolenia ludzkości – zawsze pod innemi hasłami – brną przez te same trzęsawiska i bezdroża.
My mniemamy, że to nasza na nawyższym szczeblu znajdująca sie cywilizacya, że to nasza na czele cywylizacyi krocząca Europa – popadły, w nadmiarze rozdrażnienia nerwowego, w pewne dziwactwa, jakiemi są dążenia komunistyczne, socyalistyczne, do których to zboczeń umysłowych dołaczył sie dzisiaj antysemityzm: gdy tymczasem – to tylko nowe wyrazy i nazwy dla starych jak świat rzeczy, nowe płaszczyki dla dążności, które z natury rzeczy wypływając, nigdy nie przestały i może nie przestaną nurtować wnętrza i głebi społeczeństw.
W każdym razie jest to charakterystycznem dla natury ludzkiej, że tych płaszczyków nigdy nie brakowało tam, gdziekolwiek pojawiały sie owe z natury społeczeństw wynikające dążności.
Kiedy w najwcześniejszym stanie ludzkości, w którym życie „dziejowe” ogranicza sie do walk pomiędzy pojedynczymi szczepami, jeden z nich napada na drugi, aby go zrabować i zdobytym łupem sie zbogacić, zawsze tam jakaś pierwotna doktryna polityczna, że tak powiem , służy za płaszczyk temu bardzo naturalnemu działaniu politycznemu. Nawet plemiona ludożercze, kiedy zjadają jeńców innoszczepowych, czynią to rzekomo nie dla nasycenia się, ale „ na cześć bogów” swoich. Jest to „zasada polityczna,” służąca za okrycie dla zwierzęcych żądz i namiętności.
W społeczeństwach zorganizowanych jako państwa, gdzie różnorodne żywioły etniczne żyją pod jednym rządem w układzie politycznym, te same dążności, wynikające z natury owych różnorodnych żywiołów, występują pod postacią secesyj plebejuszów, buntów niewolniczych, ruchów i zaburzeń agrarnych (np. w starożytnym Rzymie), lub też pod postacią sekciarstw różnych, a więc bądź to pod płaszczykiem zasad politycznych, bądź idei religijnych. Ta ostatnia forma bywała najczęstszą w wiekach średnich Europy. W gruncie tych ruchów i zaburzeń tkwiła zawsze jedna i ta sama dążność zbogacenia sie mieniem obcem, zgrabienia majątku i własności innych klas lub stanów społeczneństwa.
Cóż dziwnego, że w naszym „cywilizowanym” wieku a zwłaszcza w narodzie kroczącym, i to bez przesady, na przodzie cywilizacyi, mianowicie we Francyi prądy te, zacząwszy od drugiej połowy przeszłego stulecia, przetopiły się w filozofię, t.j. starały się uzasadnić i usprawiedliwić naturalną dążność jednych żywiołów społecznych przeciw drugim pewnemi hasłami, czy ideami filozoficzno-politycznemi. Tak powstał komunizm francuski Morellego, Mablego i ich następców aż do Proudhona [2] . Istotą tych doktryn był równy podział majątków między wszystkich, z natury niby „równych” uczestników państwa; a więc, innemi słowy, ponieważ uorganizowane społeczeństwo czyli państwo polega własnie na nierównym podziale mienia, odpowiadającym naturalnej nierówności ludzi, komunizm żądał zabrania majątków tym, co je mają, i wyposażenia nimi tych, co ich nie mają.
Jest to, jak widzimy, ten sam naturalny popęd, który wiedzie jeden szczep dziki do obrabowania drugiego. Tylko płaszczyk filozoficzny jest misterniejszy! Natomiast wszakże ustrój polityczny społeczństwa w państwie paraliżuje tę dążność naturalną tak, że pomimo najmisterniejszego okrycia zostaje ona doktrynerską, bo w praktyce łamie sie o potęge organizacyi, która polega na nierównośći i nierównym podziale mieni. Nie mogąc sie urzeczywistnić w życiu, teorye ekonomiczne straciły kredyt i upadły. Ale owe dążenia żywiołów społecznych nie upadły i nie znikły – bo jako naturalne zniknąć nigdy nie mogą. A więc umysł ludzki, z wrodzonej skłonności szukania doktryny dla usprawiedliwienia naturalnych pobudek, wynalazł nowy płaszczyk – nazwano go socyalizmem a następnie demokracyą socyalną. Jest on zręczniejszym , aniżeli komunizm; skorzystał wiele z doświadczeń poprzednich teoryj; przytem jest troche wytrawniejszym, głębszym i opiera się na nieco gruntowniejszej znajomości społeczeństwa. Nie żąda zatem bezwzględnej równości, bezwzględnie równego podziału majątków, lecy tylko wspólnej pracy i wynagrodzenia każdego w stosunku do wartośco jego pracy; żąda zniesieniai wielu jaskrawych niesprawiedliwości społecznych, w czem mu wszyscy ludzie szlachetni wtórować muszą, ale żada również takiej organizacyi społeczeństwa, któraby uniemożliwiała z góry powstanie tych niesprawiedliwości – co jest mrzonką, gdyż póki ludzie są ludźmi, podobny ustrój jest niemożliwym. Bo chociażby nawet u steru postawiono przywódców demokracyi socyalnej, nie zmieni to bynajmniej ani istoty organizacyi państwowej, ani natury rządu i władzy; zmieniłoby sie tylko – stanowisko tych panów, bo z przywódców demokracyi socyalnej staliby się władcami a tem samem jej przeciwnikami. Organizacya bowiem państwowa, polegająca na władzy i rządzeniu, jest z natury rzeczy przeciwieństwem utopii socyalizmu, który marzy o stanie połecznym bez władzy rządzących albo raczej z bezwładnymi naczelnikami, co jest niedożecznością. Dlatego też socjaliści umie
531
jący logicznie myśleć, jak Proudhon, idąc ściśle za logiką swych wywodów, doszli do żądania – anarchii. Tą ostateczną konkluzją jednak wykazali sami bezzasadność całej teoryi, bo żądać organizacyi społeczeństwa i anarchii jest spryecynością; bezrząd bowiem stanowi negacyę wszelkiego ustroju.
A więc i wymagania socyalizmu rozbijają się o opokę państwa, czyli tej organizacyi społecznej, która polega na panowaniu jednych nad drugimi, co po części jest skutkiem a po części pociąga znowu za sobą nierówność. Socyaliści doradzają eksperyment, przy którym oni nie mają nic do stracenia; początkiem bowiem jego ma być, choć w formie nieco odmiennej od komunizmu, ale zawsze ustąpienie pewnych korzyści materyalnych nieposiadającym ze strony posiadających. Ale któż ręczy za koniec doświadczenia? Końcem zaś tym może być tylko powrót do dawnych stosunków, które twkią w naturze społeczeństwa i jednostek, tylko z tą różnicą, że na miejsce niektórych dzisiaj posiadających wstąpiliby niektórzy szczęśliwi eksperymentatorowie. Natura stosunków ludzkich, natura interesów materyalnych i społecznych nie zmieniłaby się ani o włos.
Bezowocność i bezskuteczność teoryi socyalistycznych a więcej jeszcze niemoc i bezpłodność dążeń ich wobec silnej organizacyi państwowej musiały doprowadzić do wybuchów rozpaczliwych, które już tylko zadość czynią najniższym żądzom i namiętnościom, a choć zawsze jeszcze jakiegoś płaszczyka, niby to politycznego używają, z góry jednak zdradzają swoją bezcelowość. Bo mają one charakter osobisty, skierowane są przeciw jednostkom lub pojedynczym grupom jednostek i zaspokajają też tylko żądze jednostem i pomniejszych grup. Do tych wybuchów desperackich zaliczam te, które przypisywane bywają t.z. nihilizmowi, i te które się pokrywają płaszczykiem antysemityzmu. Pierwszem już samem nazwiskiem zdradza swoją istotę, który może być tylko skutkiem pewnego obłedu umysłowego, popychającego do działania bez świadomości celu albo raczej z świadomością, że działanie nie ma celu.
Przeciwnie znowu antysemityzm ma wprawdzie cel, ale już tylko tak niski i drobnostkowy, że chyba najnikczemniejszym osobnikom starczy za pobudkę działania. Zrzeka on się urzeczywistnienia ideałów komunizmu i socyalizmu, zadawala się natomiast – złupieniem kilku żydów. Nie ma wątpliwości, że na gruncie antysemityzmu leży ta sama dążność naturalna, wynikająca z istoty społeczeństw, pragnienie jednych zbogacenia się kosztem drugich – zwłaszcza jeżeli ci jedni i drudzy stanowią różnorodne części społeczeństwa. Ale podczas kiedy komunizm i sosyalizm zajmowały się choć w teroyj organizacyą całego społeczeństwa, co samo przez się wywierało wpływ uszlachetniający i przyczyniło się także do zgłebienia zagadnień społecznych, antysemityzm nie potrzebuje żadnych idealnych teoryj, ale licząc na naturalny rozdział między różnorodnemi cząściami społeczeństwa rzuca się na jedną z nich, która nie posiada sympatyi innych, aby kraść i łupić – przyczem wszakże, nie mniej jak komunizm, socjalizm i nihilizm, wpada w starcia z państwem, którego organizacya polego również na nietykalności posiadania i mienia. To też „akcja polityczna” antysemitów kończy się zwykle w kryminale, nie zostawiając bohaterom swoim ani śladu aureoli, jak to bywa przy innych kierunkach, które programatami swymi obejmują „cała ludzkość”. Pod tym względem wielce charakterystycznem jest zjawisko, że najwięksi orędownicy antysemityzmu w Węgrzech, redaktorowie nienawistnych żydom organów w Preszburgu i Peszcie, tacy WindischePrawdopodobnie Carl Gottlieb von Windisch (1725-1793), dziennikarz i polityk dzalajacy w Bratysławie – przyp. J.S. i VerhovayeGyula Verhovay (1845-1906) węgierski dziennikarz i antysemicki polityk, wydawca wpływowych czasopism Nemzet (Naród) i Függetlenség (Niepodległość). – przyp. J.S. dostają się do kryminału za defraudacye i oszustwa, popełniane wcale nie na semitach, lecz na aryjczykach czy hunnach. Rzecz prosta. Antysemityzm ogłasza rabunki częściowe, dozwolone tylko wzgledem potomków Sema; ale w zapale apostolstwa zapomina o genealogii i myśli tylko o kradzieży – a więc w dalszym ciągu padają ofiarą jego potomkowie Jafeta, Chama czy też Hunna, żę się tak wyrazimy, stwaiając starym zwyczajem wytyczną personifikacyę, na oznaczenie odrębności szczepowej. Bo też antysemityzm jest znowu tylko płaszczykiem, pod którym ukrywają sie poprostu stare instynkta komunistyczne, skierowane przeciw własności a więc w gruncie znowu antypaństwowe.
Popędy te i dążności nie są nowe; występowały one, jak wspominaliśmy, w zeszłych wiekach, choć pod innemi formami i nazwami. Jak na zachodzie Europy, podobnie i Polska widziała w róznych czasach ruchy chłopskie i kozackie, bunty i rzezie „ chamitów” przeciw „jafetitom” po wsiach, „tumulty” na żydów po miastach itp. Słowem – nil novi sub coelo Łac. nic nowego pod niebem. – przyp. J.S. Trzeba tylko starać się poznać istotę rzeczy a nie dać się uwodzić i zwodzić zmiennym formom i nazwom.
Rabunki i kradzieże stanowiły kiedyś główną treść życia „dziejowego” ludzkości, kiedy ta jeszcze na nieskończenie liczne szczepy rozdzielona, zapełniała kulę ziemską. Organizacje państwowe tę sprowadziły zmianę, że spoiwszy na stałych siedliskach układem społecznym różnorodne żywioły etniczne, położyły tamę rabunkom i kradzieżom a natomiast wszystkie siły i instynkta zaborcze skierowały ku wojnom miedzynarodowym. Na tej zmianie polega cała moralność nasza, cała etyka czasów historycznych, cała cywilizacya nasza. Ale od czasu do czasu budzą się w składowych cząstkach społeczeństw, zarówno jak i w niektórych jednostkach, te odwieczne dzikie pożadądania z czasów przedpaństwowych – jest to rodzaj atawizmu społecznego. Rządy i państwa bronią się jak mogą, przeciw tym ruchom, bo czują intynktowo ich niebezpieczeństwo dla dzisiejszych ustrojów politycznych; ale smutna rzecz, że w ojczyźnie Kanta uczone półgłówki łatają i łatają płaszczyki doktryn i teoryj dla tych niedorzecznych dzisiaj dążności i , z godnym lepszej sprawy zapałem, uprawiają i głoszą: „Kathedersocialismus”Niem. socjalizm z katedry, socjalizm profesorski; ironiczna nazwa kierunku niemieckiej ekonomii politycznej XIX w. o charakterze socjalistycznym. –przyp. J.S. i „praktisches Christenthum”Niem. chrześcijaństwo praktyczne; chrześcijańska myśl spoleczna, popularna końcem XIX wieku. – przyp. J.S..
Dr. Ludwik Gumplowicz
1Czytelnicy nasi poznali dwa głosy w sprawie antysemityzmu obecnie przedstawiamy im łaskawie nam przesłany trzeci profesora uniwersytetu w Grazu autora wielu poważnych dzieł socyologicznych z których ostatnie streściliśmy ostatnio w Prawdzie. Red.
2 oszerniej traktuje o tem w dziele mojem po niemiecku napisanem p. t. rechtstaat und sozialismus. insbruk, wagner, 1881.
3Prawdopodobnie Carl Gottlieb von Windisch (1725-1793), dziennikarz i polityk dzalajacy w Bratysławie – przyp. J.S.
4Gyula Verhovay (1845-1906) węgierski dziennikarz i antysemicki polityk, wydawca wpływowych czasopism Nemzet (Naród) i Függetlenség (Niepodległość). – przyp. J.S.
5 Łac. nic nowego pod niebem. – przyp. J.S.
6Niem. socjalizm z katedry, socjalizm profesorski; ironiczna nazwa kierunku niemieckiej ekonomii politycznej XIX w. o charakterze socjalistycznym. –przyp. J.S.
7Niem. chrześcijaństwo praktyczne; chrześcijańska myśl spoleczna, popularna końcem XIX wieku. – przyp. J.S.