Ludwik Gumplowicz, Ośm Listów z Wiednia. W Krakowie,
Wytłoczono u Władysława Jaworskiego. 1867.
Ani wojna włoska 1859 roku, w której Austrja straciła Lombardją;
ani wojna prusko – włoska w roku 1866, w której straciła Wenecją i wpływ swój w
Niemczech; ani klęska finansowa, która dziś nad Austrją, zawisła: nie nauczyły
jeszcze rozumu centralistów i germanizatorów austrjackich w ogóle, a w szczególe
wiedeńskich.
Po tylu ciosach i klęskach oni wszyscy niezmienieni; a na ich
czele Wiedeń niepoprawny. Nie dziw, bo własny zaślepia go interes. Ma pretensje
do europejskiego miasta; chciałby być stolicą 36-milionowego państwa; sam zerem
moralnym będąc chciałby deptać karki samodzielnych narodów; ssać soki żywotne
krajów „koronnych”. Ale skądże prawo do tego?
Nie ludność wielka, podnosi do rangi stołecznego miasta; ani ilość
kamienic; ani nawet rezydencja dynastji panującej: ale stanowisko pierwsze w
naukach i sztukach; przodownictwo w życiu umyslowem narodu, słowem–potęga
moralna, owa przewaga duchowa, która odznacza Paryże i Londyny a
nawet i Berlin w Niemczech.
Tego wszystkiego w Wiedniu nigdy nie było, nigdy nie będzie i być
nie może. Nigdy Wiedeń nie może zajmować pierwszego stanowiska w naukach i
sztukach jakiegoś narodu; nigdy życiu umysłowemu żadnego on przodować nie
będzie. Więc ipso facto nigdy on prerogatyw stolicy mieć nie będzie; wszelkie
kuszenia się jego o to są daremne.
Jeżeli zajmował aż do dziśdnia uprzywilejowane stanowisko w
Austrji, zawdzięcza on to niecnym sztukom politycznym, które dziś się
zużyły.
Dziś w krajach koronnych rozbudziło się samodzielne życie
polityczne; a jeżeli usunięte będą przeszkody tamujące wolny rozwój umysłoioy w
krajach tych, tyle w Austrji dźwignie się miast stołecznych, silnych dobrobytem
i moralną potęgą, ile samodzielnych w niej żyje narodów. Ale póki to nie nastąpi
trzeba będzie gorące jeszcze staczać walki – z interesem Wiednia. Bo
gdziekolwiek dziś uderzamy, zawsze i loszędzie przeciwny nam odzywa się –
interes Wiednia. Czy spór się toczy o przewagę rady państwa nad sejmami, czy
idzie o centralizacją i autonomją, czy o germanizacją o zasadę narodowości, czy
o wolny rozwój materjalny i moralny krajów koronnych, zawsze i wszędzie
sprzeciwia nam się interes miasta tego. Wszelkie na sztandar Wiedeńczyków
wypisane hasła, wszelkie przez nich głoszone zasady: jedność
państwa, całość i potęga – to czcze frazesy, to blichtr, to piasek w oczy.
Rdzeniem rzeczy jest: interes materjalny ich miasta. Dziś w Austrji nie masz
innej walki jak tylko przeciw interesowi, Wiednia.
A więc trzeba poznać przeciwnika: to pierwszy warunek
zwycięztwa.
Do poznania go może nieco się przyczynię niniejszemi listami
pisanemi w ubiegłym dopiero co roku z Wiednia do Dziennika literackiego.
–––