In case of further interest in archive documents please contact gerald.mozetic@uni-graz.at or reinhard.mueller@uni-graz.at
[home]
Z dziedziny socyologii, in: Prawda, nr 1, 3.1.1903, 19-20.
Z dziedziny socyologii.
Ludwik Gumplowicz
19
Coraz szerszem korytem płynie literatura socjologiczna. Ale też w liczne i różne rozdziela się strumienie ramiona. Coraz trudniej jednym poglądem ogarnąć cały jej obszar, a co gorsza, wobec różnorodności przedmiotów, rozważanych pod nazwą socyologii, coraz trudniej zdać sobie sprawę, co to jest socyologia, co do niej należy, a co już przekracza jej granicę. Niemałą więc przysługę oddał nauce socyolog amerykański, Lester Ward, podjąwszy się ułatwić nam pogląd na cały obszar socyologii współczesnej i oryentowanie się wśród licznych jej gałęzi. Uczynił to w szeregu artykułów, zamieszczonych w American Journal of Sociology, w pierwszej połowie roku ubiegłego. A wziął sie do tego praktycznie, jak Amerykanin. Nie wdając się w rozbiór pytania, „co jest socyologia, czem do znudzenia karmią nas roczniki paryskiego instytutu socyologicznego, przystępuje odrazu do kolejnego przedstawienia wszystkich gałęzi poszukiwań i trudów, występujących pod nazwą socyologii. Ten przegląd jest bardzo poucząjacy i znakomicie osiąga zamierzony cel oryentowania nas wśród chaosu różnorodnych prac „socyologicznych.“
Socyologia, powiada Ward, występuje po pierwsze jako filantropia. Wielka masa publiczności skłonna jest w istocie widzieć w Socyologii jakąś akcyę ratunkową ludzkości. Starania o polepszenie doli robotników, o wybudowanie tanich mieszkań, założenie różnych ochron itp., to wszystko szeroki ogół uważa za „Socyologię.“
Po drugie, socyologia jako antropologia. Nie ulega wątpliwości, że pod naukę o człowieku dadzą się podciągnąć także poszukiwania o zbiorowościach ludzkich, o formach społecznych. Ściśle jednak biorąc, antropologia jest nauką o człowieku, jako jednostce, o przymiotach jednostki, nie zaś o naturze i rodzajach społeczeństw. Powstał w Europie wybitny kierunek tej szkoły antropologiczno-socyologiczny, który pod przewództwem Francuza (Lapouge’a) wyrodził się w „teutonolatryę,“ tj. w naukę o wyższości typu germańskiego nad wszystkimi innymi typami antropologicznymi.
Po trzecie, socyologia jako biologia. Ten kierunek ma najwięcej przedstawicieli, a w ich liczbie najznakomitszych myślicieli. Zapoczątkował go sam August Comte, twórca socyologii nowożytnej. Słusznie Lester Ward przypomina ustęp z „Filozofii pozytywnej,“ wydanej w r. 1838, gdzie Comte porównywa zmiany społecznego „ustroju“ do zmian ustrojów zwierzęcych, tłomacząc jedne i drugie działaniem sił fizycznych. Za nim poszedł Herbert Spencer, który w „Statyce społecznej“ (1850) podnosi „ścisłą analogię między zjawiskami organicznemi a społecznemi.“ Za tymi dwoma koryfeuszami poszła cała gromada socyologów niemieckich i francuskich aż do najnowszego czasu, tworząca tak zwaną szkołę „organików“ (Bluntschli, Schäffle, Lilienfeld, Worms, de Greef, a także i Nowikow).
Ciekawy jest szereg cytat, przywiedziony z tych socyologów-ustrojowców. „Człowiek jest komórką społeczną,“ powiada Spencer. „Komórką społeczną jest para ludzka, tj. mężczyzna i kobieta,“ powiada Worms. „Jednostką społeczną jest rodzina,“ powiada Schäffle. „Urządzenia społeczne są członkami ciała społecznego, np. akademie umiejętności są oczami,“ powiada Lilienfeld. „Ruch towarowy, to niby krążenie krwi,“ według Spencera, a „handel wywozowy przedstawia pokarm niestrawiony,“ według Lilienfelda itd. itd. Ze wszystkie takie mniej lub więcej udatne pomysły nie mają wartości naukowej, tego chyba dowodzić nie trzeba.
Po czwarte, socyologia jako ekonomia polityczna. Poglądy socyologiczne do ekonomii politycznej wprowadził pierwszy Adam Smith, zauważywszy, że „interes współdziałających w jakiejkolwiek gałęzi handlu lub prodnkcyi jest zawsze różny, albo wprost przeciwny, niż interes publiczności.“ Stąd wynikły z czasem dwa różne poglądy na gospodarstwo społeczne: punkt widzenia wytwórcy (producenta) i punkt widzenia spożywców (konsumentów). Stuart Mill wyklucza ten ostatni z ekonomii politycznej, która, według niego, nie ma nic do czynienia z konsumcyą i zajmuje się tylko produkcyą dóbr. A zatem teorya konsumcyi wymagałaby jakiejś innej nauki: miałażby nią być socyologia? Mogłoby się tak zdawać, zwłaszcza że ekonomia polityczna nie wahała się uznać egoizmu za jedyną sprężynę działającą w dziedzinie produkcyi i handlu, podczas kiedy nauka o spożywaniu dóbr powodowała się względami na wielką masę ludności i zaczęła przebąkiwać o altruizmie. Tak więc ekonomia polityczna zaczęła wkraczać w dziedzinę socyologii; Punktem wyjścia socyologii jest dobro ogółu, o czem pierwotnie ekonomii politycznej ani się śniło. Czy te dwa stanowiska można jednak połączyć w jednej nauce, czy też „kwestye społeczne“ winny być może odłączone od ekonomii politycznej i stanowić przedmiot osobnej nauki – Socyologii?
Po piąte, socyologia jako filozofia historyi – August Comte był przekonany, że trzebaby wydarzenia historyczne w taką zestawić całość, aby z niej można wyczytać prawidłowe reguły dziejowe, na których znowu podstawie dałaby się odgadnąć przyszłość. Takie traktowanie dziejów udzkieh stanowiłoby właśnie Socyologię. Ale próba Comte’a stworzenia takiej Socyologii nie udała się. Na polu historyozofii uniósł go szowinizm francuski, jak Hegla w podobnej próbie szowinizm niemiecki. Comte’a d;ieje ludzkości, jako najpiękniejszy kwiat, wydały Francyę? jak u Hegla cała przeszłość historyczna wysiliła się, aby zrodzić – Prusy. Takie konstrukcye historyozoficzne nie są nauką, a tem mniej socyologią. Następcy ich w tym kierunku nie byli szczęśliwsi.
Po szóste, socyologia jako całość nauk społecznych. Zwątpiwszy o socyologii, jako osobnej nauce, chciano znowu widzieć w niej encyklopedyę wszystkich nauk społecznych. Na ten pomysł słusznie Lester Ward odpowiada, że socyologia nie jest zbiorem nauk społecznych, ale raczej uogólnieniem ich wyników. „Socyologia jest integracyą, czyli syntezą rezultatów wszystkich nauk społecznych.“ Pojedyncze nauki społeczne są tylko danemi, na których wznosi się socyologia. Dostarczają one tylko materyału dla socyologii, która nim się posługuje, do sformułowania swych uogólnień.
Po siódme, socyologia jako opis faktów (i stanów) społecznych. Kierunek ten, popierany przez Le Playa, czyni z socyologii rodzaj demografii. „Ale opisywanie faktów i stanów, powiada L. Ward, nie jest nauką, tylko jej przygotowaniem.“ Nauka bowiem polega na pewnem uporządkowaniu, zestawieniu faktów w pewnej myśli; na wydobywaniu z nich ogólnych prawideł rozwoju. Wszelki opis jest analityczny, gdy socyologia, jak każda prawdziwa nauka, jest syntetyczną.
Po ósme, socyologia jako teorya stowarzyszeń. I ten kierunek ma licznych zwolenników, zwłaszcza między socyalistami. Niektórzy z tych teoretyków rozszerzają pojęcie stowarzyszeń tak daleko, że obejmują niem wszystkie gromadnie żyjące zwierzęta (Espinas). W istocie zaprzeczyć się nie da, że w stowarzyszeniach ludzkieh muszą tkwić te same zasady, które skupiają gromady zwierząt, i o tyle teorya stowarzyszeń może obejmować odpowiednie zjawiska świata zwierzęcego i ludzkiego. Jedną z takich zasad jest poczucie gatunkowe. Objawia się ono w łączeniu się „równego z równem,“ tj. istot tego samego gatunku z sobą. Socyolog amerykański, Giddings, powiada w tym względzie: „najpierwotniejszym faktem społecznym jest poczucie gatunkowe.“ Poczucie to w świecie zwierzęcym działa więcej instynktowo, w świecie ludzkim— więcej świadomo. Łączy ono między ludźmi tylko grupy szczupłe, jako to: hordy pierwotne, szczepy, klany itp. W stosunku do obcych grup społecznych przejawia się ono jako nienawiść. Edmund Perrier rozważa przedmiot ten w dziele, zatytułowanem: „Rola stowarzyszeń w świecie zwierzęcym i u ludów pierwotnych“ [1] ). Również książę Krapotkin poświęcił szereg artykułów „Wzajemnej pomocy między zwierzętami i u ludów dzikich.“ Takie związki społeczne są ważnymi czynnikami w walce o byt i mają wpływ na pożycie zdolniejszych, czy silniejszych. Trudno zaprzeczyć, że badania, prowadzone w tym kierunku, stanowią najważniejszą może treść socyologii.
Po dziewiąte, socyologia jako podział i organizacya pracy. Socyolog francuski, Durkheim, widzi w zbiorowościach społecznych głównie „organizacye podziału pracy“ i napisał pod tym tytułem dzieło [2] ). Kładzie on nacisk na cel stowarzyszeń, którym jest podział pracy, a im doskonalszym staje się ten podział, tem większy
20
jest postęp cywilizacji. Między podziałem bowiem pracy a postępem zachodzi i ten związek, te im doskonalszym zdaje się pierwszy, tera więcej każda jednostka pracuje dla towarzyszów, dla bliźnich, dla całej ludzkości – w czem występuje coraz dobitniej altruizm, a zatem postęp cywilizacji.
Po dziesiąte, socyologia jako badanie praw naśladownictwa. Znakomity filozof francuski Gabriel Tarde wykazał, że można zbudować system socyologii, śledząc wyłącznie „prawa naśladownictwa“ (les lois de l’imitation). System Tarda obejmuje wszystkie objawy życia społecznego i tłomaczy je wszystkie wrodzonym człowiekowi popędem naśladownictwa. Nie jest on jednak wolny od pewnej przesady. Jeżeli powiada, że „społeczeństwo jest naśladownictwem, a naśladownictwo jest rodzajem sonambulizmu;“ że „przedmiotem historyi są jedynie skutki (dzieła) naśladownictwa;“ że „najwyższem prawem naśladownictwa zdaje się być tendencya do bezgranicznego postępu,“ to abstrakcyjne te zdania, w których dużo jest sprytu, przypominają jednak żywo metodę heglowską. Podobnie też jak Hegel zawsze i wszędzie widzi swoje „tezy, antytezy i syntezy,“ i Tarde operuje bezustannie swojemi „re-petycyami, opozycyami i adaptacyami.“ Jest to wszystko bardzo sprytne, ale czy to jest droga do stworzenia socyologii, jako konkretnej nauki, o tem wątpić można.
Po jedenaste, socyologia, jako bezwiedny przymus społeczny. Kierunek ten przypomina Hartmana „filozofię bezwiedzy“ (Die Philosophie des Unbewussten). Miejsce „naśladownictwa“ Tarde’a zajmuje tutaj przymus społeczny, któremu ulega jednostka bezwiednie i za pomocą którego William Carpenter w swoich „Zasadach Fizyologii umysłowej (Nowy Jork 1875) tłomaczy wszystkie zjawiska społeczne.
Temu bezwiednemu przymusowi podlega jednostka najprzód w rodzinie, potem w swojem środowisku społecznem. „Zwyczaj, który ma siłę prawa,“ powiada Carpenter, „tak się wkorzenia w ustrój ludu czy klasy społecznej, że się staje drugą ich naturą.“ Całe życie społeczne może być bezwątpienia rozpatrywane, jako skutek takich „społecznych imperatywów“ i system Socyologii da się ułożyć, jako szereg wyników tego „przymusu społecznego.“
Po dwunaste, socyologia jako walka ras. Na samym końcu omawia Lester Ward kierunek, który za główną, prawie wyłączną treść socyologii uważa „walkę ras.“ Zastrzega się przy tem, że nie dlatego o kierunku tym mówi na samym ostatku, żeby go uważał za naj podrzędniejszy lub mniej ważny, niż poprzednie. Przeciwnie, uważa on ten kierunek, jeżeli tylko zostaje rozwinięty do ostatecznych swych konsekwencyj, za najprzydatniejszy do wytworzenia prawdziwie naukowej socyologii, przydatniejszy, niż wszystkie poprzednie. Jednym z najwybitniejszych przedstawicieli tego kierunku jest G. Ratzenhofer, który go rozwinął i uzasadnił w pomnikowem dziele „Istota i cel polityki, jako część socyologii i podstawa nauk politycznych“ (1893) [3] ). „Dzieło to, powiada Lester Ward, głęboko filozoficzne i prawdziwie klasyczne, stanowi najważniejszy przyczynek do wytworzenia samodzielnej nauki socyologicznej ze wszystkich, jakie się pojawiły w ostatniem dziesięcioleciu.“ O samej zaś treści socyologii Ratzenhofera Lester Ward mówi: „Ratzenhofer kreśli cały proces społecznej asymilacyi przez następujące po sobie najazdy i ich następstwa, jakoto kasty, nierówność, prawo, państwo, lud i naród. Jakkolwiek te fazy rozwoju nie wyczerpują jeszcze całego dzieła asymilacyi społecznej, stanowią jednak tak szeroką jej część, tłomacząc wszystkie starożytne cywilizacje i stosując się do wszystkich dzisiejszych narodowości europejskich, że teorya o walkach ras służyć może za klucz do rozwiązania zagadek całego ogromu dziejów ludzkich. Teorya ta jest pierwsza prawdziwie naukowa próba wytłomaczenia zjawisk politycznych od samego początku państw aż do dzisiejszego ich stanu...“
Kończąc ten przegląd różnych kierunków socyologii współczesnej powiada L. Ward:
„Wszystkie te kierunki podobne są do strumyków płynących w jedną stronę i wpadających do jednej wielkiej rzeki, którą będzie kiedyś nauka socyologii, jeżeli raz minie okres dziesiejszej myopii społecznej.“
Te ostatnie słowa charakteryzują dobrze stanowisko Lester Warda wobec socyologii dzisiejszej; uważa on ją bowiem za znajdującą się jeszcze w powijakach. Ciekawem jest także, że w Ameryce studya socyologiczne zajmują dziś coraz szersze miejsce w literaturze i na uniwersytach, kiedy w Europie zaledwie w kilku uniwersytetach włoskich i francuskich nauka ta wywalczyła sobie skromne stanowisko. Największa zaś liczba uniwersytetów europejskich, a zwłaszcza niemieckie, nie przyznaje jej jeszcze równouprawnienia z innemi naukami. Dopiero w ostatnim roku publicystyka naukowa niemiecka zaczyna nią się zajmować. Lipski kwartalnik filozoficzny, wydawany przez prof. Bartha(Vierteljahresschrift für wissenschaftliche Philosophie), dopiero w ostatnim półroczu do dawnego tytułu swego dodał słówko und Sociologie i przyznaje się do nowej nauki; inne zaś czasopismo, wydawane w Eisenach przez dr. Woltmana, jakkolwiek według programu jest czysto socyologiczne, aby uniknąć prowokacyi niechętnych socyologii kół uniwersyteckich wolało nazwać się „Przeglądem polityczno – antropologicznym“ (Politisch-Antropologische Revue).
Prof. Ludwik Gumplowicz.
1Edmund Perrier, Le rôle de l’assotiation dans le règne animal et chez le peuplades primitive.
2De la division du travail social: étude sur l’organisation des sociètés superieures.
3Wesen und Zweck der Politik als Theil der Sociologie und Grundlage der Staatswissenschaft. Leipzig, Brockhaus, 1893.