Korespondencja z Krakowa, in: Jutrzenka, Tygodnik dla
Izraelitów Polskich, 22.11.1861, Nr. 21, S. 167-168.
Kraków, dnia 1 listopada 1861
Dwóch rzeczy przedewszystkiem trzeba Żydom Galicyjskim:
najprzód oświaty, a potém oświaty narodowéj. Trudno jednak aby lud sam pojął, czego mu trzeba; jeszcze
trudniéj, aby sam bez wpływu nań z zewnątrz opuścił błędną drogę a wszedł na
zbawienną. Szczególnie ludy na nizkim stopniu oświaty zostające, są jak dzieci,
które potrzebują kierownictwa duchowego. Żydom Galicyjskim brak dobrego kierownictwa
i dlatego wydobycie się ich z ciemnoty, w której są pogrążeni, dość tępo idzie.
Kierownictwo takie nie może miéć gdzieindziéj swéj siedziby, jak tylko u steru
rządu: bo prywatni nigdy nie mają do tego potrzebnej siły, władzy i powagi. Na
nieszczęście ze strony rządu austryackiego, nie tylko żadne zbawienne wpływy nie
kierowały Żydami Galicyjskiemi, ale działały na nich wpływy najzgubniejsze, wyniki
najfałszywszych teoryj i zasad.
U steru rządu austryackiego, stali w ostatnim czasie aż do
początku tego roku jeszcze dwaj mężowie, których słabe rządy, jak w ogóle prawie
wszystkim krajom do monarchii austryackiéj należącym, ciężkie zadały ciosy, tak też
szczególnie Żydom Galicyjskim nie tak łatwe do powetowania przyniosły szkody i o
kilka dziesiątek lat postęp ich wstrzymały. Byli to dwaj hrabiowie: Leo
Thun
i Agenor
Gołuchowski.
168
Hrabia
Thun, twórca
konkordatu austryackiego i rządów ultramontańskich, nie zważając na to, że żydom
trzeba przede wszystkiém
światła, aby byli dobremi
obywatelami kraju, w którym zamieszkują, chciał i między niemi protegować
„ultramontanizm.” Znaleźli się tacy, którzy niezmordowanie mu przedstawiali, że co
ultramontanizm w kościele katolickim, to chassydyzm w religii żydowskiej. Hrabia
Thun zatém gorliwie protegował chassydyzm, ów mniemany ultramontanizm
żydowski, i w ten sposób wspomagał i wspierał szerząca się między Żydami ciemnotę.
Po wszystkich miastach Galicyi powstawali pod jego rządami rabini zagorzali, ludzie
kierunków wstecznych, wstrzymujący postęp oświaty i mający wstręt do wszelkiéj
cywilizacyi. Hrabia
Thun musiał ustąpić z
ministerstwa, ale z zasiewów jego, bujny miedzy nami dziś rośnie kąkol.
Innéj, równie fałszywej teoryi, trzymał się Agenor
Gołuchowski. Jest to niestety teorya, miedzy partyą arystokratyczną w
Galicyji, której reprezentantem był
Gołuchowski, do
dziś dnia się utrzymująca, że trzeba Żydów
najprzód wychować
na dobrych obywateli, a
potém dopiero im przyznać prawa
obywatelskie. Teorya ta mniema, że możebnémby było wychować Żydów na obywateli,
odmawiając im praw przyrodzonych, praw człowieka; zapomina, że pierwszym warunkiem
wychowania na obywateli, jest przyznanie praw obywatelskich. Tą jednak teoryją
kieruje się partya arystokratyczna w Galicyi, we wszystkich kwestyach tyczących się
równouprawnienia Żydów; nie bez tego atoli, aby do fałszywej teoryi nie przystąpiły
czasem osobiste antypatye, lub nawet interes prywatny. Z kwestyj idących tuż za
kwestyą równouprawnienia Żydów, najważniejszą jest kwestya, tycząca się prawa
posiadania dóbr ziemskich. Partya arystokratyczna u nas tak rozumuje w tym punkcie:
dotychczas Żydzi są niewykształceni i nie są dobremi obywatelami kraju, a zatém nie
można im prawa tego udzielić. Niech zatem tylko temu Żydowi wolno będzie posiadać
dobra ziemskie, który wykształceniem do nas się zbliżył. Reprezentantem tej patyi
arystokratycznej, był minister
Gołuchowski.
Podczas ministerstwa swego, miał on do jednego z magnatów Galicyjskich napisać
następujące słowa, które partyą tę całą trafnie w tej kwestyi charakteryzują: „Nie
bój się przyjacielu, póki ja ministrem jestem, Mosiek nie będzie twoim sąsiadem!”
Dziełem
Gołuchowskiego
jest statut, tyczący się prawa posiadania dóbr ziemskich przez Żydów, z d. 18 lutego
1860 r. Tym statutem tylko tym Żydom pozwolone posiadanie dóbr ziemskich, którzy
pewne ukończyli szkoły.
Przed nawałem nowych idei, które objęły kierownictwo rządu
austryackiego, musiał ustąpić jak Hrabia
Thun, tak i hrabia
Gołuchowski. Zgromadzona w Wiedniu rada państwa, zabrała się do pracy nad
przekształceniem państwa. Wybrani reprezentanci Galicyi, po krótkim oporze, zaczęli
brać udział w téj pracy. W małém kółku tych reprezentantów Galicyi, wystąpiły
wyraźne odcienia dwóch stronnictw: arystokratycznego i demokratycznego. W kwestyi
Żydów z oburzeniem kraj cały usłyszał głos stronnictwa arystokratycznego, z ust
posła
Szemelowskiego:
„że jeszcze nie czas na równouprawnienie Żydów polskich.” Jak w tejże kwestyi
wystąpił najprawdziwszy reprezentant kraju całego, Poseł Franciszek
Smolka, o tém w dzienniku waszym jużeście donieśli. Głos
Smolki rozstrzygnął wniosek Kommissyi w sprawach wyznań religijnych. Wniosek
ten niebawem przyjdzie przed radę państwa. Znajdzie on niezawodnie wiele
przeciwników, szczególnie w izbie wyższéj. Ależ czy długo będą się mogli oprzéć
żądaniom sprawiedliwości, żądaniem cywilizacyi nawożytnéj? Prędzej czy później uledz
muszą i ulegną: a wtedy upadną ostatnie zapory, które stoją na przeszkodzie wolnemu
rozwojowi sił moralnych i materyalnych Żydów Galicyjskich, a kraj cały pozna, że w
miejsce ciemnej, niewykształconéj, bezużytecznéj prawie massy ludu, zyska coraz
liczniejszy zastęp gorliwych o dobro kraju obywateli.